Zobacz wszytkie serwisy JOE.pl
blogiblog4u.pl blogiblogasek.pl katalog stronwjo.pl avataryavatary.ork.pl czcionkiczcionki.joe.pl aliasydai.pl, ork.pl, j6.pl tapety tapety.joe.pl obrazkiobrazki na NK
Online: ---
zdrowie i choroby
Szanowny Użytkowniku,
Zanim klikniesz 'Przejdź do serwisu', prosimy o przeczytanie tej informacji.
Zgodnie z art. 13 ust. 1 ogólnego rozporządzenia o ochronie danych osobowych z dnia 27 kwietnia 2016 r. (RODO), informujemy, iż Państwa dane osobowe zawarte w plikach cookies są przetwarzane w celu i zakresie niezbędnym do udostępniania niektórych funkcjonalności serwisu. W przypadku braku zgody na takie przetwarzanie prosimy o zmianę ustawień w stosowanej przez Państwa przeglądarce internetowej.
Administratorem Pani/Pana danych osobowych jest GO-MEDIA, z siedzibą ul. Stanisława Betleja 12 lok 10, 35-303 Rzeszów, VAT-ID: PL792-209-42-66.
Podanie danych jest dobrowolne ale niezbędne w celu świadczenia spersonalizowanej reklamy oraz dostępu do niektórych funkcjonalności serwisu.
Posiada Pani/Pan prawo dostępu do treści swoich danych i ich sprostowania, usunięcia, ograniczenia przetwarzania, prawo do przenoszenia danych, prawo do cofnięcia zgody w dowolnym momencie bez wpływu na zgodność z prawem przetwarzania, wszelkie wnioski dotyczące wskazanych powyżej praw prosimy kierować na adres email: gomedia@interia.pl.
dane mogą być udostępniane przez Administratora podmiotom: Netsprint S.A., Google LLC, Stroer Digital Operations sp. z o.o., w celu prowadzenia spersonalizowanej reklamy oraz dostępu do niektórych funkcjonalności serwisu.
podane dane będą przetwarzane na podstawie zgody tj. art. 6 ust. 1 pkt i zgodnie z treścią ogólnego rozporządzenia o ochronie danych.
dane osobowe będą przechowywane do czasu cofnięcia zgody.
ma Pan/Pani prawo wniesienia skargi do GIODO gdy uzna Pani/Pan, iż przetwarzanie danych osobowych Pani/Pana dotyczących narusza przepisy ogólnego rozporządzenia o ochronie danych osobowych z dnia 27 kwietnia 2016 r.
klikmapa.pl
Blog nie aktywny. Dodaj notkę aby usunąć tą informację oraz reklamy w treści bloga
Dowcipy o Jasiu cz.I

Strona Kabaretu Trzy Świnki

:: ::

Dowcipy o Jasiu cz.I

AAA!Ale nudy...Tu Twiggy...Halo!Halo!Odbiór?Houston , mamy problem :D.Dobra , już nie.Mam dla was kilkaset dowcipów o...Jasiu!

Zdyszany Jasiu wbiega do klasy. Pani pyta go:
- Co się stało, dziecko?!
- Gonili mnie dwaj mężczyźni!
- Jesteś cały?
- Tak, ale zabrali mi wypracowanie z polskiego...
Nauczycielka oddając klasówki mówi do Jasia:
- Jasiu, ściągałeś od Małgosi!
- Skąd pani wie? - dziwi się Jaś.
- Bo w pytaniu nr 5 Małogsia napisała:''Nie wiem'', a ty napisałeś:''Ja też''.
Jasiu wraca do domu cały podrapany...
- Co się stało? -pyta mama.
- Pani kazała nam tańczyć wokół choinki, ale dzieci było za mało - odpowiada Jasiu.
Pani pyta Jasia:
- Jasiu, jakie znasz środki piorące?
- Pas mojego taty.
Pani zadała dzieciom w szkole temat wypracowania: "Jak wyobrażam sobie pracę dyrektora". Wszystkie dzieci piszą tylko Jasiu siedzi bezczynnie.
- Jasiu, dlaczego nie piszesz? - pyta po chwili nauczycielka.
- Czekam na sekretarkę - odpowiada Jasiu. Przychodzi Jasiu do apteki i pyta:
- Czy jest może środek przeciwbólowy?
- Jest. A co Cię boli Jasiu?
- A nic, ale mama zaraz wróci z wywiadówki!
Przychodzi Jasiu ze szkoły i pokazuje tacie dzienniczek z drugą jedynką z historii.
Tata pyta syna:
- Dlaczego przyniosłeś drugą jedynkę z historii?
Jasiu odpowiada:
- Wiesz tato, historia lubi się powtarzać.
- Jasiu, dlaczego spóźniłeś się dziś do szkoły?
- Bo musiałem odwieźć mamę na porodówkę!
- Jasiu nie kłam, przecież twój tata jest od 2 lat w delegacji!
- No tak, ale często pisze...
- Powiedz Jasiu - pytają małego chłopca - czy twoja matka jest chora, że tak leży w łóżku?
A Jaś na to:
- Nie, tylko się boi, żeby ojciec łóżka na wódkę nie sprzedał.
Pani w szkole:
- Z czego robi się kiełbasę?
Dzieci milczą
- Jasiu, ty powinieneś wiedzieć - twój tata jest masarzem?
- Ja wiem, ale Tatuś powiedział, że jak komuś powiem to mnie zabije.
Pani pyta dzieci:
- Kto powie zdanie z rzeczownikiem cukier?
Zgłasza się Jasiu i mówi:
- Piję herbatę z cytryną.
- No dobrze Jasiu, a gdzie jest cukier?
- Rozpuścił się.
Jasiu obserwuje matkę, która nakłada sobie starannie maseczkę na twarz.
- Dlaczego tak się smarujesz mamo? - pyta.
- Żeby być piękną...
Po paru minutach matka czyści twarz. Na to Jasiu:
- Co jest? Poddajesz się?
Jasiu mówi do mamy:
- Mamo, tata dzisiaj dwa razy na mnie nawrzeszczał.
Mama pyta:
- A dlaczego?
- Raz jak mu pokazałem świadectwo, a drugi jak zobaczył, że to jego.
Jaś z tatą są w operze.
Chłopiec pyta:
- Tato, czemu ten pan grozi tamtej pani kijem?
- On jej nie grozi,tylko dyryguje...
- To dlaczego ona krzyczy?
- Chcę z listu do Św. Mikołaja wykreślić kolejkę i wpisać rower -mówi Jaś do taty.
- Już nie chcesz kolejki?
- Chcę, ale jedną już znalazłem w twojej szafie.
Nauczyciel prezentuje dzieciom obrazki zwierząt i pyta, jak zwierzęta się nazywają.
- To jest kot - mówi Małgosia.
- Bardzo dobrze. A to?
- To jest piesek - odpowiada Krzyś.
- Świetnie. A to? - pyta nauczyciel prezentując zdjęcie jelenia.
Po kilku minutach, jako że nikt nie zgłasza się z odpowiedzią, postanawia
zażartować.
- Być może mamusia tak czasem nazywa tatusia.
- Nienasycony buhaj? - pyta nieśmiało Jaś.
Jasiu przychodzi zadowolony do domu ze świadectwem w ręku. Mama się pyta:
- Jasiu, coś ty taki wesoły? Masz dobre oceny na świadectwie?
- Nie - odpowiedział Jasiu - Same jedynki...
- To dlaczego się cieszysz? - odparła mama.
- Jeszcze tylko lanie i wakacje...
Jeśli na stole będą 4 muchy, jedną zabiję, to ile zostanie? - pyta profesor Jasia.
- Tylko ta jedna, panie profesorze...
Ksiądz pyta Jasia:
- Jasiu, co się stanie jeśli naruszysz jedno z przykazań?
- Zostanie jeszcze 9.
Jasio pyta tatę:
- Czy potrafisz podpisać się z zamkniętymi oczami?
- Potrafię.
- To świetnie. Trzeba podpisać się kilka razy w moim dzienniczku.
Jasiu pyta się taty:
- Tato jak ja się urodziłem?
- Leżałem z twoją mamą w łóżku i w tedy ty spod niego wyszedłeś.
Następnego dnia Jasiu zaprowadził Małgosię do łóżka. Po 20 min zobaczył, jak spod łóżka wychodzi pająk i pomyślał sobie:
- "Gdybyś nie był moim synem, to bym cię rozdeptał".
Jaś wchodzi do apteki:
- Proszę tabletki przeciwbólowe.
- A co cię boli?
- Na razie nic, ale wkrótce tata wróci z wywiadówki.
Pani zwraca się na lekcji geografii:
- Jasiu, pokaż Włochy.
- Alaskę też?
Przychodzi Jasiu do taty i woła:
- Tato, tato, słyszałem, że twój ojciec był głupi.
A ojciec na to:
- Taak? Chyba twój.
Na lekcji pani Katechetka ma dla dzieci zagadkę:
- Co to jest... Ma rude kitki, łazi po drzewach, je orzechy...
Zgłasza się Jasiu i mówi:
- To jest na 99% wiewiórka, ale jak znamy panią Katechetkę, to jest Pan Jezus chodzący po drzewach.
Do szkoły na zajęcia z wiedzy o świecie zaproszono Chińczyka Lao. Dzieci zadają pytania z różnych dziedzin dotyczących geografii, gospodarki, polityki i innych. Pan Lao wyczerpująco, interesująco i cierpliwie odpowiada. Pod koniec lekcji podchodzi do Jasia, który do tej pory o nic nie pytał.
- A ty co Jasiu, nie chcesz mnie o nic spytać?
- No wie pan... w zasadzie nie ... chociaż ... miałbym do pana jedno pytanie. Ilu pan ma ojców?
- No Jasiu - odpowiada Lao - tak jak wszyscy - jednego.
Jasiu z dziwnym wyrazem w oczach popatrzył na Chińczyka i mówi:
- Zaraz wiedziałem, że nie mówi pan całej prawdy, przecież z dwóch jajek nie byłby pan taki żółty!
Dzieci miały napisać opowiadanie zawierające wątki: religijny, historyczny, miłosny i sensacyjny. Jasio zmieścił się w jednym zdaniu:
- "O mój Boże! (wątek religijny) - powiedziała hrabina (historyczny) - Jestem w ciąży (miłosny), ale nie wiem z kim! (sensacyjny)".
Jasio mówi do mamy:
- Mamo, dzisiaj rano, kiedy jechałem autobusem, tata kazał mi wstać i ustąpić miejsce kobiecie.
- To bardzo ładnie.
- Ale mamo, ja siedziałem na taty kolanach!
Siedzi sobie Jasio w ławce, pstryka długopisem i głośno myśli:
- Wchodzi, wychodzi, wchodzi, wychodzi i niby wszystko ok, ale dzieci z tego nie będzie!
Przychodzi nauczycielka i pyta:
- Co robisz Jasiu?
- No proszę zobaczyć (tu znowu pstryka długopisem): wchodzi, wychodzi, wchodzi, wychodzi i niby wszystko ok, ale dzieci z tego nie będzie!
- Ależ Jasiu, o co ci chodzi, o czym ty mówisz?
- No bo proszę zobaczyć (tu znowu pstryka długopisem): wchodzi, wychodzi, wchodzi, wychodzi i niby wszystko ok, ale dzieci z tego nie będzie (tu rozkręca długopis i wskazując na sprężynę), bo w środku spiralka!
Jasiu spóźnia się do szkoły. Nauczycielka pyta się go:
- Czemu się spóźniłeś?
- Bo jednej pani wypadły pieniądze!
- A ty pomogłeś jej zbierać?
- Nie, stałem na stówce.
Nauczycielka pyta Jasia, jakie zna najlepsze środki piorące?
- Pas mojego taty, proszę pani.
Tata woła Jasia i mówi:
- Jasiu, musimy poważnie porozmawiać o seksie.
A Jaś na to:
- No dobrze, tatusiu, to co chcesz wiedzieć?
Jasiu biegnie w stronę domu. Nad głową macha świadectwem szkolnym i pokrzykuje:
- Jeszcze raz mnie zleją i mam wakacje!
Jasiu pisze list:
"Drodzy rodzice! Jest mi dobrze, leżę, odpoczywam, podziwiam piękne widoki. P.S. Co to jest gips?"
W muzeum dzieci przyglądają się posągowi Wenus. Pani pyta każdego z dzieci, co im się w niej najbardziej podoba. Dzieci wymieniają twarz, ręce, buzię. Krzyś mówi, że piersi. Nagle pani pyta Jasia. Jaś mówi, że podoba mu się pupa. Pani krzyczy:
- Jasiu, won za drzwi!
Nagle pani zauważa, że za Jasiem idzie Staś. Pani pyta chłopca:
- Dlaczego wychodzisz Stasiu?
Staś odpowiada:
- Wolę wyjść, bo co mi innego pozostało...
Jasiu zapłakany wbiega do domu i mówi do mamy:
- Mamo, mamo bo dzieci w szkole mówią, że mi śmierdzi z buzi!
- Nieprawda synku, nie śmierdzi ci z buzi, ale nie chuchaj mi tu, bo nie chcę znowu wietrzyć.
Przychodzi Jasio ze szkoły i mówi:
- Zaoszczędziłem ci trochę forsy, tatusiu.
- A jak?
- No bo wiesz... Powiedziałeś, że jak dobrze napiszę klasówkę, to pójdziemy do kina...
Jasio pracował w tartaku. Pewnego dnia w ramach bardzo nieszczęśliwego wypadku stracił wszystkie 10 palców. Natychmiast udał się do szpitala. Doktor obejrzał jego ręce i mówi:
- Dobrze chłopcze, dawaj te palce, zobaczymy co można z tym zrobić.
- Panie doktorze, ale ja nie mam tych palców.
- Jak to nie masz tych palców? Chłopcze, mamy XXI wiek, mikrochirurgię, profesjonalne narzędzia, wiedzę i niesamowitą technikę, a ty mówisz, że nie wziąłeś tych palców. Dlaczego!?
- A jak miałem je niby pozbierać?
- Jasiu, wymień czterech naszych największych polityków.
- Wałęsa, Kuroń, Mazowiecki i... Havel.
- Jasiu, Havel to przecież Czech! - Nie, czterech!!
Pani kazała dzieciom przynieść do szkoły swoje domowe zwierzątka. Małgosia przyniosła kotka, Jadzia pieska, a Jasio przyniósł żabę.
- No i co ta twoja żaba potrafi, Jasiu? - pyta pani. Jasio szturchnął żabę, a żaba na to:
- Kła!
Jasio jeszcze raz szturchnął żabę, ale ona znowu:
- Kła!
Wreszcie Jasiu się zdenerwował i uderzył pięścią o stół, a żaba na to:
- Kłanta namera, tarira kłantanamera, kłanta namera tarira kłantanamera.
Biskup przyjechał na wizytację do pewnej parafii. Odwiedził m.in. także szkołę specjalną. Pyta tam dzieci:
- Kim chciałybyście zostać? Jedni mówią: lekarzem, inni aktorem, modelką, itd.
Biskup pyta Jasia:
- A ty kim byś chciał zostać? - Ja??? Biskupem oczywiście... - Ale wiesz, to trzeba do takiej specjalnej szkoły chodzić!!!
- Noooo, przecież chodzę, no nie?
Biskup przyjechał na wizytację do pewnej parafii. Odwiedził m.in. także szkołę specjalną. Pyta tam dzieci:
- Kim chciałybyście zostać? Jedni mówią: lekarzem, inni aktorem, modelką, itd. Biskup pyta Jasia: - A ty kim byś chciał zostać? - Ja??? Biskupem oczywiście... - Ale wiesz, to trzeba do takiej specjalnej szkoły chodzić!!!
- Noooo, przecież chodzę, no nie?
- Jasiu - mówi tata. - Chcę, żebyś wiedział, że dostałeś ode mnie takie solidne lanie, bo bardzo cię kocham! - Tatusiu, ja chyba nie zasługuję na tyle miłości...
Jasiu spóźnia się pół godziny na lekcję języka polskiego. Nauczycielka pyta się go:
- Jasiu, dlaczego się spóźniłeś?
- Bo napadł na mnie groźny bandyta z pistoletem w ręce!
- To straszne! - mówi nauczycielka - I co było potem ?
- Potem zabrał mi zeszyt z zadaniem domowym!
Jasio mówi do mamy:
- Mamusiu, chciałbym ci coś ofiarować pod choinkę.
- Nie trzeba, syneczku. Jeśli chcesz mi sprawić przyjemność, to popraw swoją jedynkę z matematyki.
- Za późno, mamusiu. Kupiłem ci już perfumy. przedszkolu często opowiadał kolegom, jak to jego dziadek doskonale naśladuje głos sowy. W końcu zaciekawił nawet panią wychowawczynię. Gdy dziadek pewnego dnia przyszedł odebrać Jasia, pani poprosiła go, aby zademonstrował dzieciom swój talent naśladowcy głosu sowy.
- Ależ proszę pani, ja nigdy nie naśladowałem sowy... - odpowiedział jej zdziwiony dziadek.
- Dziadku, a powiedz, jak figlowałeś z dziewczynami gdy byłeś młody - podpowiada mu Jaś.
- Uchuchuchuchu...
Pani przedszkolanka pomaga małemu Jasiowi założyć wysokie, zimowe botki. Szarpią się, męczą, ciągną...
Jest! Weszły! Spoceni siedzą na podłodze, a Jasio mówi:
- Ale założyliśmy buciki odwrotnie...
Pani patrzy: faktycznie, lewy na prawy. No to je ściągają, mordują się, sapią...
Ufff, zeszły.
Wciągają je znowu, sapią, ciągną, nie chcą wejść...
Ufff, weszły.
Pani siedzi, dyszy, a Jasio mówi:
- Ale to nie moje buciki...
Pani ugryzła się w język, znów się szarpią z butami...
Zeszły.
Na to Jasio:
- To buciki mojego brata, i mama kazała mi je nosić...
Pani zacisnęła ręce mocno na szafce, odczekała aż się przestaną trząść, przełknęła ślinę i znów pomaga wciągać buty. Tarmoszą się, wciągają, silą się...
Weszły.
- No dobrze - mówi pani - a gdzie są twoje rękawiczki?
- Schowałem w bucikach żeby nie zgubić!
Jasio dostał od cioci z zagranicy niezwykły upominek - aparat do wykrywania kłamstw. Nazajutrz wraca ze szkoły i od progu woła:
- Dostałem piątkę z matmy!
Aparat:
- Piiip!
Mama strofuje synka:
- Nie kłam! Bierz przykład że mnie. Gdy chodziłam do szkoły, miałam same piątki!
Aparat:
- Piiip!
Ojciec dodaje:
- Bo wy macie teraz za dobrze i nie chce się wam uczyć. Gdy ja chodziłem do szkoły...
Aparat:
- Piiip!
Jasio miał już 5 lat, a jeszcze nic nie mówił. Pewnego dnia mama podaje mu obiad, a Jasiu wrzeszczy:
- A gdzie kompot?!
Mama zdziwiona:
- Jasiu, to ty umiesz mówić?
- Umiem - odpowiada Jasio.
Mama:
- To dlaczego dotąd nic nie mówiłeś?
- Bo zawsze był kompot!
Jasio idzie z mamą do sklepu. Przed sklepem widzi pijaka z krzywymi nogami. I głośno mówi do mamy:
- Mamo, ale ten pan ma krzywe nogi!
- Jasiu, ale tak nie wolno! Możesz tego pana obrazić!
Następnego dnia Jasio znowu idzie z mamą do sklepu, widzi tego samego faceta z krzywymi nogami i głośno mówi:
- Ale ten pan ma krzywe nogi!
Wtedy mama już straciła cierpliwość i mówi do Jasia:
- Jasiu, ile mam ci powtarzać że tak nie wolno! Za karę będziesz siedzieć w domu i nie wyjdziesz dopóki nie przeczytasz Szekspira.
Po trzech miesiącach Jasio znowu idzie z mamą do sklepu i widząc faceta z krzywymi nogami mówi:
- Cóż to za moda nastała w tych czasach, żeby swe jaja nosić w nawiasach.
Nauczyciel kazał Jasiowi napisać 100 razy: "Nie będę mówił "ty" do nauczyciela". Na drugi dzień Jasio przyniósł zeszyt, w którym to zdanie było napisane 200 razy.
- Dlaczego napisałeś 200 razy? Kazałem tylko 100...
- Żeby ci zrobić przyjemność, bo cię lubię stary!...
Jasio przychodzi do domu. Mama krzyczy:
- Dlaczego masz takie brudne ręce?!
- Bo bawiłem się w piaskownicy!
- Ale dlaczego masz czyste palce?
- Bo gwizdałem na psa!
Jaś wraca do domu cały zmoczony.
- Co się stało? - pyta się matka.
- Bawiliśmy się w pieski.
- No i co?
- Ja byłem latarnią...
Pani w szkole:
- Czy pamiętaliście, aby przez weekend zrobić dwa dobre uczynki?
Na to odzywa się Jaś:
- Tak. Jak przyjechałem w sobotę do cioci, to się ucieszyła, a jak następnego dnia wyjeżdżałem, cieszyła się jeszcze bardziej!
W liście z kolonii Jasiu pisze do rodziców:
- "Tutaj jest pięknie, jestem bardzo zadowolony, dużo leżę i odpoczywam. Bądźcie spokojni i nie martwcie się o mnie.
PS. Co to jest epidemia?". Zdenerwowana matka pisze do nauczycielki:
- "Bardzo prosimy już nigdy więcej nie bić Jasia! To słabe, dobre, biedne dziecko. My sami nigdy go nie bijemy. Chyba, że w obronie własnej..."
Jasiu chce popływać i pyta ratownika o zgodę:
- Czy mogę popływać w tym basenie?
- Musisz mi najpierw pokazać jak pływasz.
Jasiu zaczyna. Robi fikołki, pływa, nurkuje. Wreszcie ratownik pyta:
- Gdzie ty nauczyłeś się tak pływać?
- Tata wyrzucał mnie na środek jeziora.
- To pewnie trudno było dopłynąć do brzegu?
- Nie - mówi Jasiu. Najtrudniej było wydostać się z worka.
- Maaamooo, ja nie chcę iść do szkoły!
- Jasiu, zaczął się rok szkolny i musisz iść!
- Alee maaamoo, ja nie lubię szkoły!
- Jasiu! Idź do szkoły, zobaczysz będzie bardzo miło.
- Ale maaamoo, dzieci mnie nie lubią i ja ich nie lubię!
- Jasiu! Musisz iść do szkoły, w końcu jesteś tam dyrektorem!
Dzwoni Małgosia do Jasia.
- Jasiu, czy to ty? Tu Małgosia.
- Tak, słucham.
- Jasiu, jestem w ciąży.
- Tut, tut, tut. Nie ma takiego numeru.
- Dziadku, czy ty masz jeszcze zęby? - pyta Jaś.
- Nie - odpowiada dziadek.
- To potrzymaj mi kanapkę.
Zuzia chwali się Jasiowi:
- Mama kupiła mi nową sukienkę. Chcesz wiedzieć jak wygląda?
- Tak.
- Musisz zgadnąć... Jest na literę ,,f''.
Jasiu zgaduje:
- Fioletowa.
- Nie, zgaduj dalej.
- Flanelowa.
- Też nie.
- A jaka?
- "F" kratkę.
Siedzi Jasiu na ławce w kościele i kręci różance. Podchodzi do niego ksiądz i mówi:
- Jasiu, nie wolno tak kręcić różańcem, bo na każdym z tych paciorków siedzi aniołek.
Ksiądz odszedł, a Jasiu mówi:
- No to teraz się trzymajcie!
Jasiu przychodzi do domu i skarży się mamie:
- Mamo, dzieci w szkole śmieją się ze mnie bo dużo jem!
- Synku, nie słuchaj ich i nie przejmuj się - odpowiada mama - ale jedz szybciej bo mi wanna potrzebna.
Jakie są dobre strony Alzheimera?
Zgłasza się Jasiu:
- Codziennie poznajesz nowych ludzi!
Jasio i Stasio na plaży. Stasio próbuje napić się morskiej wody.
- Ale słona! - stwierdza, po czym wrzuca kostkę cukru i próbuje jeszcze raz.
- Nadal słona! - krzyczy do Jasia.
A Jaś na to:
- Ty głupi! Przecież nie zamieszałeś...
Pani na lekcji się pyta:
- Dzieci, macie jakieś zwierzęta?
Większość klasy mówi, że nie. Jasiu też kiwa głową.
- Nie mam zwierząt. Jestem jedynakiem...
Pani nauczycielka na języku polskim:
- Jasiu, jaki to będzie czas jak powiem: "jestem piękna"?
- Yyyyyyyy... chyba przeszły!
- Powiedzcie dzieci, jak wygląda gęś?
Dzieci odpowiadają... Jasio trzyma rękę w górze. Pani pyta go:
- Jasiu, o co chodzi?
- Chcę powiedzieć, że gęś już nie wygląda, bo tata zatkał dziurę w płocie.
Pani w szkole na lekcji mówi do dzieci:
- A teraz mi napiszcie wypracowanie na temat: "Kim chcielibyście być w przyszłości?"
Po chwili podchodzi do Jasia i pyta:
- Jasiu, czemu nie piszesz?
A Jaś na to:
- Czekam na sekretarkę!
Mały Jasio do mamy:
- Mamo, widziałem dzisiaj tatusia z ciocią Krysią w garażu. Najpierw tatuś ją pocałował, potem ściągnął z niej bluzkę, potem ona pomogła mu zdjąć spodnie, a potem...
- Wystarczy Jasiu, chciałabym, abyś opowiedział to tatusiowi przy kolacji. Ciekawa jestem, jaką będzie miał minę, kiedy to usłyszy.
Przy kolacji Jaś opowiada:
- Widziałem dzisiaj tatusia z ciocią Krysią w garażu. Najpierw tatuś ją pocałował, potem ściągnął z niej bluzkę, potem ona pomogła mu zdjąć spodnie, a potem robili to samo, co ty, mamusiu, z wujkiem Stefanem, kiedy tatuś był na ćwiczeniach w wojsku...
Jasio przychodzi do szkoły i chwali się chłopcom, że ma nowy samochód:
- No to skoro go masz, to gdzie on jest?
- Tata właśnie drugi dzień siedzi w garażu, zmienia numery rejestracyjne i przemalowuje go....
Przychodzi Jasiu do sklepu i pyta sprzedawcy:
- A co to jest, to czerwone z żółtym w środku?
- Landrynka.
- To poproszę jedną.
Sprzedawca wchodzi po drabinie, wchodzi, wchodzi... W końcu daje Jasiowi landrynkę. Następnego dnia to samo. I tak przez 5 dni. Szóstego dnia już sprzedawca stoi na drabinie i czeka na Jasia. Jasiu przychodzi i mówi:
- Poproszę czekoladkę.
Sprzedawca schodzi, schodzi, podaje czekoladkę i pyta czy coś jeszcze. Jasiu na to:
- No i jeszcze tą landrynkę.
Pani pyta Jasia na lekcji historii:
- Jasiu, kto to był Mikołaj Kopernik?
- Nie wiem.
- A kto to był Bolesław Chrobry?
- Nie wiem.
- A kto był pierwszym królem Polski?
- Nie wiem.
- Siadaj, dwa.
Po chwili Jasio wstaje i mówi:
- A wie pani, kto to jest "Łysy"?
- Nie wiem. - odpowiada nauczycielka.
- A "Krawężnik"?
- Nie wiem.
- A "Gruby"?
- Nie wiem.
- To co mnie pani swoją bandą straszy.
Jedzie Jasiu z Małgosią autobusem. Małgosia mówi:
- Jasiu, zobacz jaki piękny las!
- Nie widzę, drzewa mi zasłaniają! - odpowiada Jasiu.
Trzyletni Jasio siedzi z równolatką Małgosią w piaskownicy. Jaś z zainteresowaniem przygląda się Małgosi jak ta zajada coś ze smakiem . W końcu pyta:
- Cio maś?
- Mięśko - odpowiada Małgosia.
- A śkąd maś?
- Pzipełzło.
Jasiu pyta mamy:
- Mamo, kiedy będzie piękny dzień?
- Nie wiem synu, a czemu pytasz?
- Bo pani w klasie powiedziała, że któregoś pięknego dnia zwariuje.
Jaś jest w programie "Jaka to melodia" i odgaduje ostatnią piosenkę, dzięki której może wygrać 25000 zł.
- Oto podpowiedź - mówi prowadzący - Tą pieśń zna ponad miliard ludzi.
- Poproszę jedną nutkę - mówi Jaś.
Pianista gra, Jasiu nie wie.
- Poproszę siedem - mówi kompletnie zdziwiony Jaś. Pianista gra.
- Nie wiem - odpowiada Jaś. Pianista gra cały utwór. Jaś jest bardzo zdziwiony, że nie zna utworu, który zna ponad miliard ludzi. Prowadzący na to:
- No jak to nie wiesz?! To przecież hymn Chiński!
Mały Jaś wrócił z cyrku. Dziadek pyta go, co ciekawego tam widział. Jaś wymienia: lwy, słonie, klaunów itp.
Dziadek pyta dalej. Jaś po chwili zastanowienia mówi:
- Widziałem sex.
Dziadek bardzo zdziwiony pyta:
- Jak to sex?
Jaś na to:
- Dziadku normalnie. Prawie goła baba jeździła na koniu.
Pani na lekcji biologii:
- Pamiętajcie dzieci, że nie można całować zwierząt, bo mogą przedostać się do organizmu groźne bakterie, można dostać jakiejś infekcji, a także bardzo ciężko zachorować.
- Proszę Pani! Proszę Pani! A moja ciocia całowała swojego psa! - krzyczy Jasio.
- O Boże, Jasiu! I co się stało?
- Zdechł.





To tylko I część :).Przeczytajcie a ja jutro wam dam II część :)
trzy-swinki 23/03/2007 22:44:59 [Powrót] Komentuj

|| Rose ||
Zapraszam na nową notę. Tym razem to ważna informacja dotycząca opowiadania.
Pozdrawiam serdecznie.

p.s. tekst kopiowany na potrzeby bloga.przepraszam.
|| http://milosc-przeciw-wszystkiemu.blog4u.pl || data: 6/10/2007 11:45:07
zalogowany || IP: zalogowany